poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Historia polskiego Jamesa Bonda, który oszukał III Rzeszę....

Był idealnym materiałem na agenta – wysoki, przystojny, łatwo nawiązujący kontakty -zwłaszcza z kobietami, wykształcony, znakomicie mówiący w języku niemieckim, angielskim oraz francuskim. Dzisiaj historia potrójnego agenta, który wodził za nos III Rzeszę i walnie przyczynił się do wygrania II Wojny Światowej przez Aliantów.



Roman Czerniawski, urodzony 6 lutego 1910 roku. Uczestniczył w kampanii wrześniowej jako pilot eskadry myśliwskiej, później przedostał się do Francji, gdzie między innymi walczył na Linii Maginota, zaś po kapitulacji kraju położonego nad Sekwaną postanowił przedostać się do Wielkiej Brytanii. Dzięki romansowi z wdówką - Renee Borni, zdobył dokumenty jej zmarłego męża Armanda. Umożliwiło mu to dotarcie do  Tuluzy gdzie spotkał Mieczysława Słowikowskiego i Wincenta Zarembskiego. 

Został skierowany do Paryża z zadaniem utworzenia siatki wywiadowczej obejmującej całą północną Francję. Jednak zanim się tam udał, związał się z Mathildą Lily Carre – żoną francuskiego oficera, która zakochała się w Czerniawskim. Polski oficer zabrał ją ze sobą do Paryża i wciągnął do pracy w wywiadzie, mimo sprzeciwu przełożonych. Mathilda ukończyła Sorbonę, była piękną kobietą, niezwykle zazdrosną o Romana Czerniawskiego. Miała drapieżny charakter, przybrała więc pasujący do niej pseudonim La Chatte, czyli  Kotka.

Polak, znany w Londynie jako Armand sprawnie i szybko utworzył siatkę wywiadowczą funkcjonującą pod kryptonimem Interallie do której należało kilkadziesiąt osób przeciwnych faszystowskim rządom. Mieszkali oni na terenie całej okupowanej Francji i regularnie składali meldunki, które Czerniawski przekazywał Londynowi. Na początku wykorzystywał pociągi kursujące z Paryża do Tuluzy - w ich toaletach umiejscowił skrytki do których chował mikrofilmy i meldunki, które później znajdowali Brytyjczycy. Później do przekazywania meldunków wykorzystywał radiostację.

Jego informacje były bezcenne - podawał on lokalizacje niemieckich oddziałów, składów amunicji, lotnisk i fortyfikacji. Informował o nowych rodzajach broni, takich jak miniaturowe łodzie podwodne. Jego Interallie rozrosła się do sporych rozmiarów. Czerniawski miał do dyspozycji ponad dwustu agentów. W Londynie spotykał się z kierownictwem brytyjskiego wywiadu i został odznaczony orderem Virtuti Militari, nadanym mu przez generała Sikorskiego. 10 października 1941 wrócił do Francji, w stylu agentów znanych z filmów akcji – wyskakując z brytyjskiego bombowca ze spadochronem.



Niestety Abwehra wpadła na ślad siatki. Niemieckiemu kontrwywiadowi udało się zlokalizować lokal kontaktowy i aresztowali w nim Czerniawskiego oraz jego ukochaną- Kotkę, która wskutek złamania podczas śledztwa wskazała hitlerowcom skrytkę, w której ukryto materiały wywiadowcze, wśród których znajdowała się kartoteka personalna Interallie, przez co Abwehra aresztowała kilkadziesiąt agentów. Był to koniec siatki Czerniawskiego. W późniejszym czasie zastraszana torturami Mathilda pracowała dla  Niemców pod pseudonimem Victoire
Hitlerowcy zdali sobie sprawę z tego, jak wspaniałym agentem jest Roman Czerniawski. Postanowili go przeciągnąć na swoją stronę. Udało im się to i Kapitan wyraził zgodę na współpracę. Nadano mu kryptonim Brutus. W lipcu 1942 Abwehra zorganizowała jego ucieczkę. 

Gdy udało mu się przedostać do Londynu, przyznał się przełożonym do rozpoczęcia swojej współpracy z okupantem. Nigdy nie przeszło mu nawet przez myśl, aby zostać podwójnym szpiegiem. Zamiast tego został potrójnym agentem i dostarczał Abwehrze różnych informacji, często prawdziwych, aby zdobyć ich zaufanie. 

W końcu przekazał Niemcom, że lądowanie sił Aliantów odbędzie się w Calais, pozorowany atak zostanie natomiast przeprowadzony na wybrzeżu Normandii. Hitlerowcy natychmiast przystąpili do budowy fortyfikacji w Calais, gdzie skupili swoje wojska.

Alianci ostatecznie uderzyli w Normandię, zaskakując Niemców i wdarli się w głąb Europy. Nieocenioną zasługę odegrał Czerniawski, który, co ciekawe, nie został zdekonspirowany!  Abwehra wciąż była przekonana, że Brutus jest im posłuszny - nie mieli pojęcia jak trafny pseudonim mu przyznali.  Do końca wojny polski superszpieg dezinformował Niemców - do jego zadań należało między innymi informować o celności rakiet V-2 spadających na Londyn. Dzięki jego poprawkom hitlerowcy uderzali pociskami w tereny z dala od stolicy Anglii, nie powodując  szkód wśród ludności.

Po wojnie pozostał w Londynie na emigracji, gdzie zmarł 26 kwietnia 1985 roku w wieku 75 lat. Pochowano go w mieście Newark-on-Trent.

Polski James Bond. Potrójny agent, słusznie nazwany przez Niemców Brutusem. Jego zasługi są ogromne, zarówno jako twórcy i koordynatora siatki  Interallie, jak i człowieka, który wyprowadził w pole niemiecki kontrwywiad - Abwehrę. Niestety jego losy nie są powszechnie znane, a szkoda - jego biografia nadawałaby się na dobry film sensacyjny.



Łukasz Wąchała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz